poniedziałek, 10 stycznia 2011

.

10 stycznia 2011
Jak dawno temu Kotka Plama była chora to zrobiła kupę na środku pokoju i strasznie się rozmiauczała. To był ewidentny pokaz, że Kotu jest źle i trzeba się Kotem zająć. Trzeba było Kota zapakować w transporterek, zawieźć do weta, tulić,  uspokajać, a po powrocie do domu głaskac i przytulać, smakołykami karmić, bo wszak Kot chory i biedny. I przy końskiej dawce czułości i niewielkiej dawce kocich lekarstw Kot wracał do zdrowia.
Mam ochotę zrobić kupę w salonie u Pana Boga i miauknąć:
Halo, jestem tu, jest mi źle, jestem nieszczęśliwa. Zabierz mnie proszę do plastikowej klatki, zawieź do boskiego medyka, niech uleczy, a potem przytul mnie tylko, podrap za uchem.

Choćby teraz, zaraz.
Bo dziś, całkiem niespodziewanie, pierwsza tegoroczna cegła na łeb mi spadła, pozbawiła na moment tchu i wycisnęła palące łzy z oczu. I nie umiem dostrzec w niej nic dobrego. Może jutro tak, ale nie dziś :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz