poniedziałek, 3 stycznia 2011
Kulinarnie nieco
3 stycznia 2011
Komentarz do mojego wpisu świątecznego:
Sten: "Zaiste ciekawie się Pani odżywia. Zupka grzybno-
rybna, toż to abstrakcja wielka, że nie wspomnę o żurku z fasolą? To
takie coś się je?"
Otóż Stenie drogi mój.
Sprawa wygląda następująco:
1. Zupka grzybno – rybna mniej więcej (sama nigdy nie robiłam, zawsze żeruje na zupce odMamy) to jest zupka, która powstaje na wywarze z łbów karpia i chyba rybich chucherek, a potem są w niej suszone/mrożone grzyby (prawdziwki i podgrzybki) i drobna kasza. Jeśli coś jeszcze to dopytam i uzupełnię. Zupka jest pyszna i Wigilia bez niej i bez karpia po żydowsku odbyć się nie może.
2. Żurek z fasolką to zaś danie, które poznałam po poznaniu Kocura. Moja teściowa toto serwuje na Wigilię. Jest to żurek, taki klasyczny, ale bez kiełbasek, boczków i tych pierdółek, ale ma za to groch jasiek i grzyby. Też szczegółów nie znam, mogę dopytać :) Ale uwierz mi, że jest to pyszne :)
To ja dopytam i jakby co przepis w pewnej Jadłodajni podrzucę :) Albo tu. Albo i tu i tu….
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz