niedziela, 1 lipca 2012

o deszczu i o pościeli


1 lipca 2012
Kiedy dzisiaj termometr w samochodzie wskazywał 37 stopni na plusie postanowiłam, że chyba umrę. Bo nic innego nie przychodziło mi do głowy. Aż tu wieczorem, jakąś godzinkę temu jak zaczęła się ulewa! Temperatura zjechała do 17 stopni, a ja mam nadzieję, że nie przypłacę tego zasmarkaniem i zakaszleniem ogólnym. Bo to chyba od tego upału zachciało mi się pobiegać po mokrej trawie. Oczywiście boso. W cieniutkiej, letniej sukience, która momentalnie przemokła i oblepiła mokre ciało, z włosami po których spływała strumyczkami woda po plecach, po czole, po brodzie. Och, jak było cudnie!
A za niedługo wśliznę się w świeżo zmienioną pościel pachnącą latem, wiatrem i płynem do płukania. Pościel będzie chłodna, w przeciwieństwie do rozgrzanego ciała, które w kontakcie z zimnem materiału nastroszy włoski i pokryje się gęsią skórką. Mrrr.
Tak, dziś ten dzień zakończy się dobrze….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz