sobota, 18 czerwca 2011

.

18 czerwca 2011
Ponoć jutro jadę w góry.
W których już trochę nie byłam.
I próbuję wykrzesać w sobie entuzjazmu choć odrobinę. I dupa.
Boli mnie ucho, boli mnie głowa, mam okres, nie podoba mi się pogoda, czuję się senna i zmęczona, zastanawiam się jak wsadzić nogi przyzwyczajone do lekkich sandałków w ciężkie buty na kilkanaście godzin, jak ja wstanę kilka minut po 3, po co ja to w ogóle robię, kijki trzeba znaleźć, czy warto zabierać kurtkę czy może nie, pewnie burza będzie, a wogóle to jakaś długa ta trasa, nie bardzo wiem w co się ubrać, herbata kawa czy może woda tylko na drogę, nie mam naładowanych akumulatorów do aparatu……
Ja pier….lę, najchętniej przełożyłabym siebie samą przez kolano i natłukła po gołej dupie, no bo ileż można wymyślać?!?!?!?
eeeee, do kitu z tym wszystkim.
Idę dalej czytać o wampirach, tam nie ma ani słowa o głupkach co dlaprzyjemności niby męczą się łażąc po górach….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz