Dziwnie jest….
Wczoraj miałam ostatnie zaliczenie w szkole i w zasadzie od wczoraj, od 14-stej mam wakacje.
I po dniu spędzonym w ogródku, malowaniu płotków, przesadzaniu roślinek, usiadłam sobie na leżaczku, nieśpiesznie zajadając truskawki i wgapiając się w różowiejące na zachodzie niebo, uświadomiłam sobie, że na najbliższe 4 miesiące mogę zapomnieć o projektach, o zaliczeniach, o egzaminach i że nic w związku z tym nie muszę. Błoga świadomość, lekka kwaśnośc truskawek na języku i coraz piękniejsze niebo sprawiły, że na pysku pojawił się błogi uśmiech.
Teraz tylko przetrwać ten tydzień na dyżurach… Będzie ciężko, bo dyżury są do 21…. I zapowiada się upalny tydzień. No ale nic to, damy radę :) Byle do 11 czerwca, potem…. witajcie wolne popołudnia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz