czwartek, 13 grudnia 2012
o czytaniu
13 grudnia 2012
Uwielbiam książki. Wieczór spędzony na kanapie z książką nigdy nie jest wieczorem straconym. Zakopanie się pod kołdrą z książką to dobry sposób na spędzanie czasu. Prawie zawsze mam ze sobą jakąś książkę.
Ale czasem odkładam książkę na półkę i czytam Ciebie. Szeroko zamkniętymi oczami. Czytam Cię opuszkami palców, próbując wyczuć puls tętniącej w Twoich żyłach krwi. Przebiegam nimi po Tobie szybko i nieuważnie, lub studiuję pilnie, skupiając się na każdym milimetrze Twojej skóry. Czytam Cię koniuszkiem języka, który leniwie przesuwa się po Tobie, jak ślimak zostawiając za sobą ślad ze śliny, który szybko znika z Twojej gorącej skóry. Czasami nad pewnymi akapitami zatrzymuję się dłużej lub wracam do nich częściej niż do innych, jakbym akurat ich smak i ciepło chciała zapamiętać i zatrzymać na dłużej. Mogłabym powiedzieć śmiało, że po tych wszystkich latach znam Cię już na pamięć, mogę cytować z pamięci, a mimo to każde rozpoczęcie lektury sprawia mi przyjemność i chcę do niej wracać wciąż i wciąż. Bo za każdym razem jest inaczej, ciągle odkrywam coś nowego, innego, fascynującego. Ciągle jesteś pasjonującą lekturą – w długie zimowe wieczory i leniwe weekendowe poranki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz