wtorek, 11 grudnia 2012
…
11 grudnia 2012
Morze jakoś mnie rozmazało i roztęskniło. Tęsknię za wszystkim i za niczym. Za morzem, za łagodnym szumem fal. Za mewą rozdartą, przelatującą tuż nad moją głową. Za piaskiem, miejscami zbitym w zamarznięte grudki. Za smakiem flądry – co z tego, że z mrożonki, skoro została zjedzona kilka metrów od plaży. Tęsknię za Tobą. Za Starówką rozświetloną świątecznymi ozdobami. I za Naptunem, głupio wyglądającym z mewą na głowie, która za nic mając dobre obyczaje na boską głowę zrobiła kupę. Moja tęsknota ma smak soli, roztartej na wargach. Smak twarożku z solą i zielonym szczypiorkiem. Smak herbaty z cytryną, pitej w kubku na którym splatałam zmarznięte palce, żałując, że nie ma Cię obok, zawsze to fajniej jest pić herbatę we dwoje i splatać wspólnie swoje palce.
I za wiosną tęsknię. Jeszcze się dobrze zima nie zaczęła, a już mi doskwiera zimno i biel wokół.
Odkąd wróciliśmy ja taka jakaś roztęskniona jestem, rozkojarzona i jedyne na co mam ochotę to zwinąć się w ciepły kłębek i przespać tę zimę, tę tęsknotę, ten stan dziwny…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz