sobota, 20 kwietnia 2013

Jak to jest…


20 kwietnia 2013
… że na sadzenie lasu, jak sama nazwa wskazuje wypadałoby się odpowiednio ubrać, przyjeżdżają: panie w kozaczkach na szpilce, panowie w półbutach, młodzież z gimnazjum, której wyraz twarzy świadczy tylko o tym, że wszystko mają w dupie, dziewczynki co to chciałyby sadzić las, ale okazało się, że trzeba wziąć szpadel w dłoń, pobrudzić rączunie uzbrojone w tipsy i wejść na gliniastą bruzdę, a one przecież mają balerinki i parę innych dziwnych osób, którym się chyba wydawało, że sadzenie lasu to wizyta w centrum handlowym. Na szczęście były i takie osoby, którym nie straszne było błoto, glina, stojąca woda pomiędzy bruzdami, które podeszły do sprawy rzetelnie, a przede wszystkim z humorem i dystansem do samych siebie. A i tak największy zapał wykazywał mały 3-latek, uzbrojony w plastikową, pomarańczową łopatkę.

A ja jestem zmęczona, ta Wiosna spadła na mnie znienacka i zabrała siły do czegokolwiek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz