piątek, 24 maja 2013

Ale wkoło jest wesoło!


24 maja 2013
 Hania mówiła, że jakimś smutkiem wieje po kątach, więc zróbmy porządek i wymiećmy smutki. Bo ledwie co wróciłam na domowe łono to dom mnie powitał tak, że teraz mam ochotę spakować psa i prysnąć do teściów. Otóż dzisiaj rano nasza ubikacja postanowiła się przytkać i wodę odprowadzać zamiast rurą w dół to na łazienkę. Mamy 10 minut do wyjścia, ja latam po domu w majtkach i staniku próbując wysuszyć włosy, P. stara się dokończyć poranną toaletę, Pies biega między nami dopominając się bógwieczego, pociąg ma nas w dupie i powoli zbliża się do stacji, na której nas oczywiście nie ma, a łazienka tonie. W jednej ręce suszarka, w drugiej mop, P. nerwowo odsuwający dywaniki, grzejniki i inne rzeczy, które ulegają zalaniu kończy myć zęby, pies biega… Ot, poranek jak poranek. Sytuacja została opanowana na tyle, że zamknęłam łazienkę i już. Na pociąg zdążyliśmy.

Po czym okazało się, że na świecie istnieją cudowni ludzie, na których mogę polegać i o godzinie 8:54 rura została przetkana. Za to teraz w domu panuje małe pandemonium, podłoga wygląda jakbym świnki na niej pasała, a ja zaraz muszę zebrać tyłek i to posprzątać, choć wizja pryśnięcia do teściów korci i nęci. Ale jest wesoło i nie nudno! A o Bieszczadach i agresywnej przyrodzie bieszczadzkiej będzie potem, bo teraz idę umyć podłogę z tego błotka co to błotkiem nie jest….

Uśmiechnij się Hanuś!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz