środa, 17 lipca 2013

O złodziejce, za krótkiej poduszce i zamurowanym kominie


17 lipca 2013
Naiwności najwyraźniej dalej mi nie brakuje, ale z dnia na dzień robię się coraz bardziej agresywna, ale też i asertywna. Dzisiaj baba w warzywniaku wydała mi o 5 zł za mało, ale zorientowałam się dopiero przy płaceniu w innym sklepie. Poszłam do niej i mówię jej, że wydała mi za mało, na co ona stwierdziła, że to oczywiście niemożliwe i pamięta jak mi wyliczała po kolei pieniądze do ręki. Gówno prawda, bo wcisnęła mi resztę w dłoń, a ja – naiwna – nie przeliczyłam.
Wracając do tego warzywniaka nie liczyłam wcale, że mi odda te 5 złotych, ale tyle mojej satysfakcji, że przy pełnym sklepie ludzi powiedziałam jej co ja myślę o plebsie i złodziejach, łasych na 5 zł, mieszkających w tej wsi, w której niestety mieszkam i ja…
Od dwóch tygodni czekam na poduszkę, którą sobie zamówiłam, a która ma mi odciążyć kręgosłup jak śpię. Przyszła błyskawicznie ale nie taka jak chciałam, tylko krótsza. I wyjaśniam to od 1,5 tygodnia, przy czym w poniedziałek była gotowa, miała zostać wysłana we wtorek, a jak dziś tam zadzwoniłam, to się okazało, że dopiero się szyje, dziś im się popsuły jakieś transformatory i nie mają prądu, na pewno wyślą jutro… Fajnie, może przed porodem zdążą…
Za to hitem dnia jest to, że dzisiaj okazało się, że fachowcy, kilka lat temu wymieniający dach w domu, zrobili komin wentylacyjny na trzy kanały, a w domu są cztery. Co zrobili z czwartym kanałem? Zamurowali. A od czego był czwarty kanał? Od łazienki. A ja się zastanawiałam czemu mi kuźwa po kąpieli woda po kafelkach spływa… Ot, zagadka rozwiązana, czekam na ekipę, co mi kanał ponad dach wyprowadzi….
Boże, chroń mnie od fachowców i złodziei i producentów poduszek.
A tak poza tym to jestem kwiatem lotosu, nenufarem na spokojnej tafli jeziora…. Taaaak, nenufar, qrwa, nenufar!!!!!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz