25 maja 2015
Czuję niesmak. Do siebie. Do całej sytuacji. Do tego, że poczułam się zmuszona wybcierać mniejsze zło. Zazwyczaj wyznaję zasadę Geralta, że „zło to zło. Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno, proporcje są umowne a granice zatarte (…), jeżeli mam wybierać pomiędzy jednym złem a drugim, to wolę nie wybierać wcale.”*
Ale czasami jest tak, że muszę zgodzić się z Renfri i przyznać, że „istnieje tylko Zło i Wielkie Zło, a za nimi oboma, w cieniu, stoi Bardzo Wielkie Zło. Bardzo Wielkie Zło, Geralt, to takie, którego nawet wyobrazić sobie nie możesz, choćbyś myślał, że nic już nie może cię zaskoczyć. I widzisz, Geralt, niekiedy bywa tak, że Bardzo Wielkie Zło chwyci cię za gardło i powie: „Wybieraj, bratku, albo ja, albo tamto, trochę mniejsze”. (…) Mniejsze zło istnieje, ale my nie możemy wybierać go sami. To Bardzo Wielkie Zło potrafi nas do takiego wyboru zmusić. Czy tego chcemy, czy nie.”*
I wczoraj do takiego wyboru poczułam się zmuszona. Możliwość głosowania w wolnych wyborach to nasze prawo obywatelskie. Prawo, nie obowiązek. A to są kolejne wybory, w których wzięłam udział, by wybrać mniejsze zło.
Nawet jeśli wygra to większe to będę mieć świadomość, że ja do tego palca nie przyłożyłam, zostając w domu. Gdy wygra „moje mniejsze zło” wcale mnie to nie ucieszy.
I dlatego czuję niesmak. Ulabrzydula chciała by z gówna zrobić twarożek. Mnie się niestety nie udało i pewnie stąd ten niesmak.
* wszystkie cytaty pochodzą z książki Andrzeja Sapkowskiego „Ostatnie życzenie”, a zostały zaczerpnięte stąd
http://pl.wikiquote.org/wiki/Andrzej_Sapkowski
, bo jestem leniwa i nie chciało mi się wertowac książki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz