20 maja 2015
Żyjecie Czytelniki Wy moje jedyne? Bo ja tak, ale wszędzie mnie za mało. Chciałam Wam już o tym powiedzieć tuż po pierwszej turze wyborów, ale brakło mi czasu i sił.
Otóż owej niedzieli wyborczej przekonałam się, że jednak demokracja i możliwość głosowania to rzecz najlepsza z najlepszych. Otóż udaliśmy się zgodnie wszyscy trzy na wybory, pierwszy raz w nowym miejscu, bo dopiero niedawno się tu zameldowaliśmy na stałe. Podchodzimy tam gdzie widnieje nasza ulica, pan wyszukuje nas na liście, a tam P zauważa, że nasz adres figuruje 3 razy! Pierwsza myśl taka, że coś nas ominęło i coś ktos pozmieniał i 17 miesięczna Panna M ma prawo głosu, ale okazuje się, że nie, to nie to. Mamy lokatora! Sporo czasu przed nami domek wynajmowała pani i jej syn. Pani zmarła, syn się wyprowadził, domek stał pusty. Wynajęliśmy go my. Po 5 latach najmu kupiliśmy domek. Wszystko zgodnie ze sztuką, akty notarialne, księgi wieczyste, a tu się nagle okazuje, że ów syn owej ś.p. pani nadal jest tu zameldowany! Nigdy człowieka na oczy nie widziałam, a tu mamy go na stanie. Ma czas do końca miesiąca, żeby się wymeldować, a jak tego nie zrobi to się go wymelduje „z urzędu”. Mam nadzieję, bo nie pragnę mieć go w domu.
I tu dochodzimy do mojego gorącego entuzjazmu dla demokracji. Bo gdyby nie wybory to pewnie w życiu bym się nie dowiedziała, że nabyliśmy chałupę z lokatorem! A tak proszę, idzie sobie człowiek spokojnie oddać głos, a tu takie niespodzianki! Chyba pójdę na drugą turę, niekoniecznie by oddać swój cenny głos, bo wybór trochę jak między dżumą a cholerą, ale może znów nas spotka jakaś niespodzianka?
A poza tym, proszę ja Was, to wiosna, trawa rośnie jak szalona, uaktywniły się pająki, my załatwiamy pierdyliony formalności związanych z rozbudową domu, Panna M ząbkuje (trójki nadal w ofensywie), ale zaczyna stawać na nóżki! Dumnam. Co nie zmienia faktu, że za nocne ekscesy mam ochotę ją spuścic w toalecie.
I tak to. A jak u Was?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz