niedziela, 10 maja 2015

O tym jak 17 miesięczny brzdąc potrafi skomplikować prostą zabawkę

10 maja 2015
Jakiś czas temu kupiłam Pannie M drewnianą układankę ze zwierzątkami.

Na każdym zwierzątku (i farmerze) uchwyt, żeby łatwo było element wyjąć i włożyć w odpowiedni otwór. Pannie M zwierzątka bardzo się podobały, jeździła z nimi, zwłaszcza z pieskiem, po całym domu, układała je wszędzie tylko nie na podstawce do tego służącej. Ale nadszedł ten etap, że zaczęła się interesować i podstawką. Najpierw dawała komuś zwierzątka i domagała się, by to on układał je we właściwych miejscach. Potem zaczęła sama. Świetnie wie, gdzie które zwierzątko ma być, ale wystarczy, że puzzelek jej się odrobinkę przekręci to nie chce wejść na swoje miejsce. Jeszcze nie odkryła, że trzeba go obrócić, więc strasznie się tym frustruje i zaczyna płakać i ze złością rzuca zwierzątkami.
Układanka została schowana, a kupiłam jej puzzle „Odkrywam koło” – w kwadraciku jest wycięty środek w formie koła.

Pomyślałam, że jakby koła nie wsadzała to zawsze będzie pasowało.
Jednak Panna M poszła poziom wyżej i z prostego układania stworzyła sobie level hard.
Kładzie kwadracik, wkłada w niego kółeczko, po czym kolejne kółeczko kładzie na tym co już ułożyła i próbuje nałożyć na to kolejny kwadracik. Kółeczko jej się ślizga, kwadracik nie chce wskoczyć na miejsce, Panna M zaczyna płakać i rzuca zabawką…
Chyba na razie odpuścimy sobie takie zabawki…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz