7 maja 2015
W maj weszliśmy z przytupem i przyświstem, gorączką bliską 39, krzykiem, rykiem, wrzaskiem, burczanymi przeze mnie pod nosem „k..a, ja pier..lę” i tak nam ten stan się póki co utrzymuje. Raz odrobinę luzuje, by za chwilę dowalić ze zdwojoną siłą. Pannie M wyłażą (i wyleźć nie mogą…) cztery trójki na raz… Dzisiejszy wpis sponsorowała literka zet jak ząbkowanie. K..wa, ja pier…lę. Ale kiedyś to minie – mam nadzieję – i wrócę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz