piątek, 15 października 2010

.

15 października 2010
No i skończyło się rumakowanie. Idzie dysc idzie siompawica…. Nie idzie w zasadzie, a już jest. Matko ależ pomroczny ziąb nastał…
Trawa niezgrabiona mi moknie (se pomoknie, ja nie zamierzam moknąć grabiąc to towarzystwo). W ogóle w śmietniku urządziłam sobie kompostownik, a tu się okazało, że ja kompostownik mam i cudem w niego nie wleciałam, bo porośnięty był bujną pokrzywą…. No i teraz chyba przerzucę to ze śmietnika do właściwego kompostownika…. Pffff…. Ale bilans wychodzi i tak na plus bo kompostownik jak miał być tak będzie ino się z meter przesunie ;) I jakis płotek trzeba będzie skombinować, bo jak nic Pablus będzie się kompostował… Już i tak bierze czynny udział w pracach porządkowych w ogródku, to co ja pracowicie zgrabię na kupkę to on przez to przelatuje rozpirzając wszystko w cholerę…. Ale nie mam siły na niego krzyczeć, bo w końcu ma ogródek gdzie nie trzeba stąpać na psich paluszkach coby trawy rosnięcia nie zakłócać ;) I ma kolegę małego Kulka, razem radośnie rozbijaja się po ogródku, bo Kulek niby sąsiad, ale taki mały, że pod bramą się przeczołguje ;) I garaż jest dla autka. Obok garazu wprawdzie mieszka Rodi – Pies Morderca, ale jakoś nawet on mi humoru nie psuje. W ogóle jakoś byle pierdołami się cieszę jak dziecko…. Ciekawe kiedy mi przejdzie….
I weekend mamy proszę Państwa :) Dziś jeszcze trening, a na wieczór to sobie chyba z tego wszystkiego futro z nóg powyrywam i będzie naprawdę weekend :D I wolna sobota jutro :D I w łóżku można zostać :D Taaaak, podoba mnie się ten chytry plan :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz