środa, 20 października 2010

.

20 października 2010
Nie żebym tęskniła, ale zima to w zasadzie może już pomału przyjść, a my jej nagwizdamy. Bo dziś przyjechał kurier z oponami, z którymi następnie ja (podobnież jak pewnie połowa Dąbrowiaków) udałam się do punktu przemiany opon letnich w opony zimowe, gdzie oczekując w kolejce długiej nawet zimowy płyn do spryskiwaczy wlałam. A co!
No ale tak w sumie jakby ta zima jeszcze chwile poczekała to nie byłoby tak źle, bo trochę liści mi zostało w ogródku i tak ze dwie górki sianka do zgrabienia i przerzucenie kompostownika śmietnikowego do kompostownika właściwego.
W celu przerzutu dokonania wczoraj po treningu zajechaliśmy do Praktikera i nabyliśmy widły. I kiedy Kot szedł z tymi widłami do Makdonalda celem nabycia dla mnie hamburgera, aw zasadzie dwóćh, to musiał wyglądać wyjątkowo ciekawie, bo dwóch chłopaków stojących za ladą buchnęło gromkim śmiechem. Pewnie nie często nawiedza ich chłop z widłami ;) A ja obok stałam grzecznie w dresiku jak mały dresiarczyk (no bo po treningu!) i kręciłam w palcach kawałeczek sznureczka, którym na treningu związałam sobie włosy….
Dobrana z nas para – chłop z widłami i sznureczkowa panienka dresiareczka….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz