czwartek, 5 kwietnia 2012

Hoł, hoł, hoł święta idą!


5 kwietnia 2012
I’m dreaming about white easter…
Dobra, żartowałam. Tak mi się skojarzyło patrząc na tą zgniliznę za oknem.
Święta tuż tuż, a ja zamiast coś robic to nic nie robię. A przynajmniej nic świątecznego. Ale w sumie po co, skoro i tak święta na dyżurze spędzę…
Ale w ramach świątecznych porządków to wyprałam sierściucha. Nie po to, żeby się do święconki ładnie prezentował, bo po pierwsze, to żadnej święconki mieć nie będziemy, a po drugie ja nie z tych co żyły sobie wypruwają, byle na święta chałupę wyczyścić od strychu po fundament. Nie, nie, przyczyna prania zwierza była bardziej prozaiczna.
Gnój uciekł na minut kilka i wykąpał się w gnojówce. No. Reszty nie trzeba tłumaczyć.
Dalej sobie podśmierduje z cicha, ale mimo wszystko trochę udało się fetor zabić szamponem psim. No i jest czysty.
A ja sobie chyba jakiś horror zapodam. Bo jakoś mi nudno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz