poniedziałek, 9 września 2013

Ponurość mnie dopadła…


9 września 2013
…wraz z zasnuciem się nieba chmurami. Wczoraj błękit bezkresny i ciepłe promienie słońca na twarzy, a dziś deszcz grający o dach, smutne liście czereśni i podstępna jesień zakradająca się do ogródka.
I ja też jakaś ponura, lekko zasmarkana, z podejrzanym kaszelkiem gdzieś z głębi mnie… Sytuację ratuję herbatami z miodem, cytryną i żurawinami, syropem z pędów sosny, ciepłym kocem, ale jakoś ponurości nie umiem dziś wypłoszyć. Do tego mam wrażenie, że dzisiaj poruszam się jakoś wyjątkowo niezgrabnie i ociężale, dokuczają mi elementy konstrukcji, które uparcie się rozciągają i w ogóle jakoś do dupy wszystko…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz