poniedziałek, 24 marca 2014

Zły wieczór, zły!


24 marca 2014
Jak jeszcze ktoś kiedyś każe mi oddać mocz Panny M do badania to oddam mu fafnaście tysięcy woreczków do pobrania moczu u dziewczynki, kilka kubeczków „dla dorosłego”, Pannę M i wyjdę, żebym nie zabiła tego kogoś, kiedy Panna M będzie wrzeszczeć jak opętana.
Woreczki sobie można w dupę wsadzić. Dzisiaj się udało, ale… Kuźwa, nie chcę tego powtarzać.
Do tego P. dopadła jakaś wścieklizna i nie wiem komu próbuje udowodnić, że on uśpi dziecko tak samo świetnie jak ja.
I tym sposobem mamy od jakiejś półtorej godziny dzikie ryki w domu, bo Panna M broni się przed ojcowskim usypianiem jak diabeł przed kropidłem. Zwłaszcza, że Mała od kilku dni wieczorami urządza sceny, nie wiadomo czemu, chyba ot tak, dla zasady.
I siedzę i udaję, że nie słyszę. Ale już mnie świerzbi wszystko, by biec ratować dziecko z rąk ojca i nie słuchać tych ryków….
Cudny wieczór, zaprawdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz