niedziela, 2 marca 2014

W biegu


2 marca 2014
Koszmarne cztery dni i cztery noce. Walka o pokarm, karmienie prawie non stop, w nocy co godzinę, półtorej, zabawa z laktatorem… Powoli wychodzimy na prostą, ale jeszcze nie pora opijać sukces…
Za to rozpoczęłam wiosenne porządki w ogródku! Powyrywałam suche badylki z dwóch grządeczek (liliowce już wyłażą!), zgrabiłam z grubsza liście, posprzątałam psie kupy i upieprzyłam pędy róży, która mnie wkurza najbardziej na świecie. Wyłazi gdzież z żywopłotu i czepia się bez sensu… Giń poczwaro!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz