niedziela, 1 marca 2015

O szronie rzuconym na skronie


1 marca 2015
- Och jak ja Cię dawno nie widziałam! No nic się po tej ciąży nie zmieniłaś, kompletnie nic! O, ale masz ładny kolor włosów, takie pasemka, sama robiłaś czy u fryzjera? – mniej więcej tymi słowami powitała mnie dawno niewidziana znajoma, na którą wpadłam przy okazji kupowania soli do zmywarki.
- Yyyy, nie farbowałam włosów… Rude pasemka mam własne, osobiste… – lekko zbita z pantałyku odruchowo przeczesałam sierść palcami.
- Naprawdę? To Ty nie masz w ogóle siwych włosów?!?!!? – zdziwienie znajomej sięga zenitu – Bo ja to farbuje włosy, bo ostatnio jak pojawiły mi się odrosty to zauważyłam, że mam pełno siwków. Naprawdę, u kobiety to ohydnie wygląda, mówię ci! No ale Ty młodsza ode mnie jesteś, więc wszystko przed Tobą!
- Taaa, całe dwa lata – myślę sobie. Chwilkę powymieniałyśmy uwagi co tam u której i każda ruszyła w swoją stronę.
Przemierzałam centrum handlowe, dyskretnie rozglądając się wokół i obserwując co też panie na głowie mają. I zauważyłam całe mnóstwo panów w wieku rozmaitym, którym skronie, a nawet nie tylko szron przyprószył i ani jednej kobiety z siwymi, lub choć siwiejącymi włosami…
To naprawdę aż tak straszna rzecz, że kobiecie siwieją włosy? Tak straszna, że obowiązkowo musi się farbować? Kiedy mężczyzna siwieje to tylko dodaje mu to elegancji, doświadczenia, jest dystyngowany i – przynajmniej dla mnie – przystojniejszy. A kobieta? Stara, zaniedbana, sterana życiem, która nie ma nawet czasu, żeby się zafarbować?
Uwielbiam mój kolor włosów. Uwielbiam, kiedy zimą wśród brązu migoczą rude pasemka, które latem jaśnieją do ciemnego blondu albo jaśniejszego odcieniu rudości. Nie mam czasu doszukiwać się siwych włosów, na pewno są, bo czasami jakiś siwy włosek zdejmę z kurtki lub swetra, ale co z tego? Nie zamierzam dać się zwariować i zacząć farbować włosy. Nie ukrywam ile mam lat, nie mam z tym problemu, bo co to za problem? Jak się pojawią siwe włosy w ilości większej to najprawdopodobniej się zaprzyjaźnimy i przejdę nad nimi do porządku dziennego. A może kiedyś zacznę je farbować, bo akurat taki będę miała kaprys, taką potrzebę?
Naprawdę takie to dziwne, że czuję się dobrze w swojej skórze, w swoich naturalnych włosach, w swoim nieidealnym ciele?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz