wtorek, 13 września 2011
O Kocie Panem zwanym
13 września 2011
Pan Kot jest już bez wątpienia Panem Kotem, co zostało dziś potwierdzone podczas wizyty u weta.
Kot zachowywał się nad wyraz dzielnie, przy czym większość czasu przespał na moim ramieniu. Ja nie wiem, dziwny jakiś.
Pamiętam jak kiedyś niechybnie zabrałam małą Plamę owiniętą kocykiem, bez transportera i pamiętam jak ślady pazurów miałam prawie wszędzie. A to małe stworzenie trochę sobie powyglądało, trochę popiszczało, aż w końcu zasnęło. A w gabinecie zamiast odwalic scenę paniko – histerii spokojnie turlało sobie strzykawkę. Dziwne. Ale mam nadzieję, że tak mu zostanie….
Jak zaprzyjaźnione borsuki mi doniosły, mirabelki obecnie występują w Cieszynie i okolicach! Mam nadzieję, że nie wrócą szybko na Łysą :)
No i tak o. Za to następny łikend szykuje się wielce obiecująco :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz