28 września 2011
Zawitałam w progi Lidla, albowiem gdyż mają oni takie bardzo smaczne ciasteczka z rozmaitych paproszków w wersji saute dla Kocura i ze spodem oblanym czekoladą dla mnie. No i przemierzając sklep ze swoimi ulubionymi ciasteczkami w koszyczku natknęłam się na całą ścianę bożonarodzeniowych mikołajków, czekolad, bombek i takich tam innych. Zastygłam, szybko przekalkulowałam co też my dzisiaj mamy za dzień, zmarszczyłam brew i sobie poszłam do kasy. Czy świat oszalał czy tylko mi się wydaje? Wrzesień mamy, halo! Sama nie wiem, może ten czas będzie tak szybko leciał, że jutro powinnam zacząć piec pierniczki coby na Święta miały kruchość doskonałą?
… czy te świąteczne wyrobiki aby się do grudnia nie przeterminują?…..
…. za to Magnus żurawinowy wyborny jest, zaprawdę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz