czwartek, 20 września 2012
znalazłam szczęście!
20 września 2012
Trzy dni bez Internetu – bo znów ukradli kable – wchodzę po tej przymusowej abstynencji, a tam Internet huczy od tego, że księdzu dzieci lizały kolana… Dziwny jest ten świat, skończyłam tą informację na przeczytaniu samych nagłówków, bo jakoś mnie to zniesmaczyło. Nie wnikam w zabawy kleru, kiedy nie jest zajęty odprawianiem mszy, ale lizać kolana? Księdzu? W sensie, że mężczyźnie… Przecież facet zazwyczaj ma owłosione kolana… Futro między zębami? Pfuj. Czasem jakby lepiej jest bez Internetu.
No ale ja tu o księdzu i jego kolanach, a przecież ja chciałam rzec, że znalazłam szczęście w ogródku! Szczęście jest pod postacią zardzewiałej podkowy! No a przecie nie od dziś i nie od wczoraj wiadomo, że znalezienie podkowy szczęście przynosi. Więc przyniosłam do domu owo szczęście zardzewiałe i muszę je odczyścić z brudu i rdzy, niech mnie to szczęście oślepi. Teściowa zasugerowała, że jak głębiej pokopie o i koń zapewne się znajdzie w moim magicznym ogrodzie pełnym skarbów no i się posypał worek z pomysłami. Że oprócz konia to pewnie i siodło, a nawet jeździec, rycerz w lśniącej zbroi (no zardzewiałej, ale jak się oczyści…) albo wóz drabiniasty, albo drugi koń… Na szczęście leniwa jestem i kopać mi się nie chce, poprzestanę na podkowie.
… zawsze myślałam, że znajdywanie podkowy przydarza się innym, a tu proszę, siedź cicho a podkowa cię znajdzie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz