środa, 30 stycznia 2013


30 stycznia 2013
Bardzo potrzebowałam takiego resetu. Powolnego rozbudzania się, nieśpiesznego śniadania, wylegiwania się na kanapie… Zamiast się tym cieszyć i zanurzać się w tym po sam czubek rozczochranej głowy ja myślę ile takich dni mi zostało… Za mało, zdecydowanie za mało…

Za oknem odwilż, niedawny biały śnieg płynie. Jak czas, który leniwie przepływa mi między ciepłymi opuszkami palców…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz