14 stycznia 2013
Pytasz co się stało? Nic się nie stało. A to, że siedzę i przełykam łzy to nic. Łzy wściekłości zaprawione łzami bezradności mają gorzki smak, ale łatwiej jest je przełknąć niż dopuścić by paliły w policzki.
Mówisz, zmień to co doprowadza Cię do łez. Naprawdę myślisz, że nie zmieniłabym? Może nie jestem najodważniejsza, ale już mnóstwo razy stawałam na krawędzi, mówiąc sobie, że teraz to już koniec, granica, której nie jestem w stanie naciągnąć, przesunąć, zniszczyć. Ale teraz nawet nie próbuję nic przy tej cienkiej, czerwonej linii majstrować. Bo teraz mam całkiem inny priorytet. Inne marzenie. Inne pragnienie. I to przez nie muszę zagryźć zęby i łykać gorzką, łzawą pigułkę, bo uważam, że warto. Nikt za mnie tego nie zrobi, Ty też nie.
Więc bądź uprzejmy schować swoje rady, bo akurat teraz nie są mi do niczego potrzebne, a sprawiają, że robię się agresywna. Jeśli chcesz być pomocny, chcesz być Przyjacielem to się zwyczajnie zamknij i tylko ze mną bądź. Dla Ciebie niewiele, dla mnie ważne szalenie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz