4 stycznia 2013
Najwyraźniej kiepsko sobie radzę ze śmiercią osób mi bliskich. Nie najbliższych, ale z jakichś powodów bliskich.
Można kogoś spotkać tylko raz, a wiadomość o tym, że odszedł, jest jak cios w splot słoneczny. Od wczoraj trudno mi w to uwierzyć.
Dziś, siedząc w pracy, w radiu usłyszałam „Naiwne pytania” Dżemu, a łzy same popłynęły…
Żegnaj Przyjacielu, ja muszę nauczyć się jak oswoić tę pustkę, której nagle wokół tak dużo…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz