2 lutego 2014
Moja Córka każdego dnie igra z ogniem, doprowadzając mnie na kraj przepaści. Przynajmniej raz dziennie/nocnie mam ochotę porządnie nią potrząsnąć albo zwyczajnie trzepnąć w tyłek. I chyba tylko to, że ją kocham jak nikogo innego, to, że mam świadomość jak jest maleńka, to że jeszcze mamy zakłócenia w komunikacji, sprawiają, że tego nie robię, z trudem hamuję irytację i złość. Z trudem, ale jednak się udaje. I mam nadzieję, że tej nie wiadomo skąd nabytej cierpliwości nigdy mi nie zabraknie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz