czwartek, 30 stycznia 2014

Wyższy poziom rozkojarzenia


30 stycznia 2014
Dzisiaj przypomniało mi się z rana, że póki pamiętam schowam Psa do domu i go nakarmię o przyzwoitej godzinie, a nie w południe.
Wystawiam głowę na mróz i wołam. Nic. Za to usłyszał Pan Kot i słyszę, że się gramoli przez płot. No to zarzuciłam kurtkę na piżamę, chwyciłam torbę z kocimi chrupkami, wychodzę na ganek i sypiąc kotu jedzenie jednocześnie wołam Psa. Wołam i wołam, nic. Wkurzona mruczę pod nosem coś na temat głuchoty psiej, o niesubordynacji, jednocześnie zastanawiając się kto go mógł ukraść.
Przy czym zła wchodzę do domu a pod drzwiami siedzi zaaferowany Pies, który słyszał zapewne jak się wydzieram do niego na dworze, a nie mógł biedak wyjść z domu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz