niedziela, 6 września 2015

O rozstaniu i bułeczce pomarańczowej


Się będzie działo w tym tygodniu. Jadę na szkolenie. Na trzy dni. A P jedzie do swoich rodziców pilnować domu, psa i kota, kiedy oni będą się wakacjować. A Panna M zostaje z Babcią. Na dwie noce. Wprawdzie P ma wpadać i ją kąpać i usypiać, ale i tak się wszyscy zastanawiamy jak to będzie. Wszysycy oprócz Panny M, bo jeszcze nic nie wie bidulka.
Dla mnie, jaki dla niej, to będzie nowe i zapewne dziwne doświadczenie, bo pierwszy raz odkąd zamieszkała w moim brzuchu pójdziemy spać w dwóch tak bardzo od siebie oddalonych miejscach… I się denerwuję i się ekscytuję.
Z tego wszystkiego popełnione dziś zostały bułeczki pomarańczowe, które są w zasadzie pomarańczowymi muffinami, ale też dobre.
A u Was też tak zimno i mokro?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz