18 listopada 2010
Zimno….
Mokro….
Dziś przyjechał pan i zabrał psa. Jakoś tak to sprawnie i szybko poszło, że nawet nie zdążyłąm się przejąć, a już ich nie było…..
Psina pojechała do Bielska.
A na Łysą zawitała jesień, ale ta w wariancie brzydkim, listopadowym :( Pada, zimno, wilgotno…. A ja czekoladki zagryzam cukierkami i czekam co będzie najpierw – zemdli mnie czy zrobię się gruba jak krowa Milka ze Szwajcarii…. Hym…..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz