27 listopada 2010
Rany, jak ja dziś nienawidzę świata :/
Wstałam najwyraźniej lewą nogą, tyłkiem do góry i mam od rana muchy w dupie.
I wkurza mnie wszystko. To że jak nie włączę kaloryfera to jest zimno, a jak włączę to jest duszno. Że za oknem pada jakieś białe gówno. Że zamiast wróbli na ptasich pyzach bujają się sójki. Że z lenistwa karmnik malowałam w kuchni, a nie w piwnicy i teraz śmierdzi tam pokostem lnianym. Że rano okazało się, że chleb spleśniał i jadłam parówkę z tostem. Że herbata waniliowa jest za mało waniliowa. Że włosy powinnam umyć, a nie chce mi się. Że Pablus śmierdzi. Że nie mam zasięgu. I że będę musiała wyjść na ten ohydny świat z łopatką jak ten kolekcjoner kup od Raczkowskiego i zebrać te klocki, które Pablus nawalił radośnie w całym ogródku.
Zbieracz kup
….. gdyby chciało mi się tak jak mi się nie chce to….. To nie wiem co. To, że nie wiem o co mi chodzi to też mnie wkurza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz