22 listopada 2010
Przyszła zima, żartów ni ma, a z zimą długie, ciemne wieczory….
I w taki oto długi, ciemny wieczór wczoraj na naszym ganku zlokalizowałam zboczeńca! I to z domu nie wychodząc! Jak zgasiłam światło w łazience to był. A jak zapaliłam to nie było! Taki spryciarz, ukrywał się przed światłem! Zboczeniec ów stał podparty pod boczek i….. no stał tylko. Ale Kot wyjść bohatersko musiał i sprawdził co to za zboczeniec. Żaden zboczeniec. Jak u sąsiadów zgasło światło to i zboczeniec zniknął. Ale do dziś pozostała niejasność co w ogródku udaje zboczeńca w świetle lampy sąsiadów…. Intrygujące….Nawet nie to skąd się wziął, ale to dlaczego przy moim świetle znikał, a w świetle sąsiada się pojawiał…..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz