Zygmunt zniknął.
Boję się, że jednak go połknęłam przez sen. Choć Kocur twierdzi, że widział jak Zygmunt wyprowadzał się wczoraj w nocy z małym tobołkiem. Jeśli by tak na pewno było to pewnie dlatego wyszedł w nocy, żeby mi przykrości nie robić. Ale tak bez pożegnania…. Choć może machał kosmatą łapą. Bo wizja, że ową łapą głaskał mnie po głowie, kiedy spałam jest zbyt straszna….
No i dziś noc bez Zygmunta….
Skosiłam to ściernisko za domem, które udaje trawnik. Ja pier…lę. Chyba nie żyję.
Coś na dziś
http://w334.wrzuta.pl/audio/5wWgEHP19hc/arek_zawilinski-_szary_pies_z_tennessee
Tęsknię za Bieszczadami…. Ale już niedługo…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz