poniedziałek, 1 października 2012

.

.
1 października 2012
I pojechałeś. A ja jeszcze nie umiem przyzwyczaić się do tego, że mam nie czekać. Jeszcze jakoś to do mnie nie dociera, że nie mam po co czekać z obiadem, z kolacją, że nie wrócisz wieczorem, że nie napijemy się wspólnie herbaty i że dziś nie zasnę wplątana w Twoje nogi. Choć teraz jak to piszę to chyba zaczyna to pomału do mnie docierać, bo jakoś mi smutniej, jakoś markotniej, jakoś wilgotniej w oczach. Pies też jeszcze nie wie, że ma na Ciebie nie czekać. Ale nie powiem mu tego, co się będzie futrzak stresował…

Ech, nim zrobi mi się całkiem ponuro i źle pójdę posprzątać łazienkę. Głupie domowe zajęcia są najlepsze na smutki….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz