sobota, 27 października 2012
Grunt to plan!
27 października 2012
Plan był/jest perfekcyjny.
Biorę miseczkę, gąbeczkę, szmatkę, radyjko i idę myć szafki w piwnicy. Po umyciu szafek chowam rzeczy do rzeczonych szafek i mam posprzątaną piwnicę.
Plan ten urodził się z samego rana, z racji tego, że za oknem zgnilizna, prace ogródkowe wykluczone. Podczas śniadania obmyślałam szczegóły typu jaka miseczka, jakiego koloru gąbeczka, szmatka duża czy mała, a może dwie szmatki… Po śniadaniu lekko znużona planowaniem strategicznym odpoczywałam sobie pod kocykiem z książką, piwnicznej misji absolutnie nie porzucając. I leciała w tle płyta Gamma Raya. Znudzona leżeniem, w tak zwanym międzyczasie zrobiłam pranie, a nawet odziałam się stosownie do zgnilizny i udaliśmy się z Psem na obchód pól. Na owych polach o mało co, a stojąca woda zassała by nas na amen, aleśmy się nie dali i nawet standardową trasę żeśmy zrobili (Pies razy trzy, bo biegał w tę i nazad). Skończyło się ogólnym przewianiem, lekkim przemoczeniem i śmierdzeniem Psa mokrym psem. No i po tak niebezpiecznej akcji wróciłam na kanapę pod kocyk, no bo jak taka przemarznięta miałam iść do piwnicy. Zaległam na kanapie i obmyślałam czym te szafki umyć najlepiej – płynem do naczyń, cifem, a może takim czymś co usuwa tłusty bród… Wczesny wieczór zastał mnie na tych rozważaniach i P. zarządził robienie obiadu. W kuchni spędziliśmy uroczo czas, potykając się co chwilę o Psa, udało mi się nawet piwem nie trafić do szklanki i nie rozsypać mąki. Obiad wyszedł pierwsza klasa. No a jak to po obiedzie to sjesta obowiązkowa. No bo przecież piwnica nie penis, postoi. No a ja poleżę na tej kanapie pod kocykiem. A teraz to jednak trochę za późno na zejście do piwnicy….
Bilans dnia jest taki: przeczytałam prawie całą książkę, wyleżałam się pod kocykiem za cały tydzień nieleżenia pod kocykiem, odkupkałam psa poza ogródkiem (jedna kupa mniej do sprzątania!), zrobiłam pranie, zjedliśmy pyszny obiad, po raz kolejny upewniłam się, że zakup lamp stojących, lampki – peryskopu nad moim kawałkiem kanapy i rozpalenie zapachowych świec działają cuda, a pszeniczne piwo z miodem jest niedobre. No i najważniejsze – mam perfekcyjnie obmyślony plan posprzątania piwnicy! Łącznie z kolorem gąbeczki, wielkością miseczki i rozmiarem szmatek – ta mniejsza będzie na pajonki ewentualne.
Jestem zmęczona ale dumna – nie wiedziałam, że potrafię coś tak perfekcyjnie zaplanować!
…. jeeeeej….. napisałam brÓd!!!!!!!!!!!!!!!! …… idę do kąta przemyśleć swoje postępowanie, kuląc się ze wstydu…..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz