6 października 2013
Dzisiejsza noc była dziwna. Nie dość, że śniło mi się mnóstwo snów, które jak przez mgłę ale pamiętam, to większość to były koszmary kończące się wybudzaniem mnie przez P. Ponadto w środku nocy obudziłam się i przez dwie godziny nie potrafiłam zasnąć. I to nie była wina ani bolących bioder, ani niewygodnej pozycji, ani Małej, bo ona akurat wtedy spała. Ot, miałam przerwę w dostawie snu.
Rano jak skarżyłam się P., że taka ta noc była jakaś dziwna to stwierdził, że jemu też się źle spało, wybudzał się i generalnie się nie wyspał.
Potem rozmawiałam z B. i ona też stwierdziła, że to była dziwna noc i nie mogła spać.
A i mama się dziś skarżyła, że pół nocy nie mogła zasnąć.
Gdybym usłyszała to tylko od P. pewnie uznałabym, że jakoś nawzajem sobie przeszkadzaliśmy i stąd wrażenie złej nocy.
Ale dwie osoby dodatkowo, w różnych częściach kraju…
Czasem pewne rzeczy trudno wytłumaczyć…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz