czwartek, 1 maja 2014

Sprostowanie tytułu nadanego przez Onet


1 maja 2014
Wchodzę wczoraj na blogasa, rzucam okiem na ilość wizyt i widze ponad 3000. Co jest grane – myślę sobie, pewnie licznik się popsuł. Ale tak po chwili mnie coś tknęło i wchodzę na stronę główną Onetu. A tam w blogach mój blogasek! Dumna i ucieszona wielce z zaistniałej sytuacji zerkam nieśmiało, a tam pod zdjęciem księdza tekst niby mój, ale nie do końca. Sprawdzam w swoim tekście czy coś takiego napisałam ( 
http://agulec.blog.pl/2014/04/26/o-tym-jak/
 ), ale nie, ktoś poprzekręcał i napisał „na szczęście nietuzinkowe podejście księdza wszystko uratowało”… Ale że co? Że jak? Co uratowało? Zeźliłam się odrobinkę, bo nie lubię jak mi się wciska w usta nie moje słowa…

Otóż nic niczego nie uratowało. Do księdza, razem ze Szwagierką udałyśmy się celem ustalenia szczegółu chrztu jej dziecka i mojej Panny M. Szłam tam ze świadomością, że ksiądz może robić problemy, bo nie mamy ślubu kościelnego. Ale gdyby ksiądz robił problemy to grzecznie bym podziękowała i spróbowała gdzie indziej, a w przypadku kilku niepowodzeń zostawiłabym sprawę i Panna M nie byłaby ochrzczona. Ksiądz, poznawszy szczegóły, sam zaproponował że może – gdybyśmy chcieli – połączyć chrzest ze ślubem. Rozwiał moje wątpliwości co do formalności wszelakich, porozmawiałam potem z P i zdecydowaliśmy się. I nikt niczego nie uratował…

Tyle sprostowania, to tak na wszelki wypadek gdyby ktoś zaglądający tu wczoraj zajrzał jeszcze dzisiaj ;) Wczorajszy, mój ostatni rzut oka na licznik wskazał 7749 wejść! Niesamowite! Gdyby ktoś powróćił to niech zostawi ślad w Księdze Gości albo w komentarzu, będzie mi niezmiernie miło :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz