5 czerwca 2015
Tarliście kiedyś na tarce pora? Nie? Wy to mądrzy jesteście i niech Wam tak zostanie!
Ja tarłam włoszczyznę do zupy i pomyślałam „a pora też zetrę”. I okazało się, że myślenie nie jest dla wszystkich. Otóż tarty por wydziela jeszcze agresywniejszy zapach i to coś, co sprawia, że przy siekaniu cebuli oczy łzawią. Cebula, nawet ta najostrzejsza to jest mały pikuś przy możliwości pora. Zalałam się łzami, oczy zaczęły mnie tak piec, że nie mogłam ich otworzyć, automatycznie cała się zamarkałam… Ruszyłam w stronę łazienki, po omacku, słysząc jak Panna M gdzieś niedaleko woła „mama”. Idąc i nie patrząc nadepnęłam na psa, pies się zerwał i rozjechał na płytkach. Próbują złapać równowagę trzepnął jakimś swoim fragmentem Pannę M co to jechała na pupie pokazać jak ułożyła puzzle, Panna M wyrżnęła łebkiem w płytki – płacz, lament, dramat.
Wpadłam do łazienki, wytarłam oczy ręcznikiem, złapałam lamentującego brzdąca, który jak się odrobinę ogarnął to wskazała palcem psa i z wyrzutem sapnęła „łała”. No, przynajmniej wie dzięki komu ma guza.
Nie trzyjcie pora, proszę ja Was!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz