sobota, 25 grudnia 2010
hoł hoł hoł!
25 grudnia 2010
W świętach najlepsze jest to, że:
1. na pierwsze śniadanie zjadam zupke grzybno – rybną
2. na drugie sniadanie zjadam najlepszego z najlepszych karpia po żydowsku, króla świąt – bez niego święta NIE ISTNIEJĄ!
3. na trzecie śniadanie zjadam pierniczki popijając je kompotem z suszonych owoców
4. na czwarte śniadanie zjadam zupkę żurek z fasolą i z grzybami
… na kolejne śniadania przewija się jeszcze karp smażony, pierogi, krokiety, barszcz, znów karp po żydowsku, piernik, makowiec. zupka grzybno – rybna bis….
Kiedy po fafnastym śniadaniu przychodzi pora na obiad to jest już jakas 22-ga i nie mam siły mysleć o jedzeniu :D
I za to lubię święta – że śniadanie nie jest kanapkami z wędlinką, żółtym serem i listkiem sałaty.
A teraz Państwo wybaczą, idę spożyć kolejne śniadanie… Karpik czy zupka? Hym…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz