4 kwietnia 2011
… właśnie wróciłam z lasu z wieczornych nasłuchów sów…
… pełen profesjonalizm – laptop i parasol, a wszystkie sowy miały nas głęboko w sowich dupkach i nawet jeśli któraś nas słyszała to pewnie nie chciało jej się wystawiać dzioba z dziupli… Co mnie nie dziwi, bo pogoda pod zdechłym Azorem….
No i tak o.
… w czwartek kolejne wyjście w teren…. mam nadzieję, że pogoda będzie łaskawsza, a sowy chętne do współpracy….
… wprawdzie na tego "gościa" szans nie było, ale jak dla mnie to faworyt wśród sów :D Wystarczy, że popatrzę na niego i od razu mi jakos weselej ;)
mój sowi faworyt
Share on twitterShare on emailShare on wykop
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz