22 kwietnia 2011
Umysł mam zaprzątnięty pierdyliardem świąteczno – wiosennych błahostek, odbieram telefony, porządkuję papiery, odbieram transfery i generalnie odwalam zwykłą dniówkę, ale myślami jestem poza pracą, łapię przez otwarte okno ciepłe promienia słońca i jednym uchem słucham radia… Wyłapałam tekst "rape me" wychrypiane jakimś zapitym głosem. I tak sobie pomyślałam, że nie dość, że trzeba być głupkiem prosząc się o gwałcenie to jeszcze trzeba o tym koszmarnie charcząc informować cały świat…. Sprawdzam kto to się tak produkuje bezsensownie i oczywiście Nirvana…. No przecież…..
No i tak o. Teraz mrucząc pod nosem "rape me", bo mnie się przyczepiło, wesołych świąt wszystkim życzę! A sobie deszczowych! O tak!
P.S. Choć nie, niekoniecznie niech będą deszczowe, bo znów sobie porę deszczową na łeb ściągnę. Niech se będą jakie będą, a życzenie do Zająca mam takie, żeby 7 maja to pogoda była cudna! Prrrrroszę! W zamian za to grzeczna będę obrzydliwie, bo półtora tygodnia na dyżurach spędzę robiąc projekty, więc jak tu grzeszyć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz