13 czerwca 2014
Przez ostatnie dni nie działał mój „Feedly”, w którym mam zasubskrybowane Wasze i nie tylko Wasze blogi. Jak dziecko we mgle normalnie, bo nigdzie indziej nie mam pozapisywanych adresów, a historię przeglądania usuwam na bieżąco. Nie było wesoło, ale dziś mój fidlik wrócił i pokazał, że mam ponad 60 nieprzeczytanych niusów. Pomału się odgrzebuję. A czemu fidlik nie działał? Bo okazało się, że zaatakowali go hakerzy ddos’em i serwer ataku nie wytrzymał, co dziwnym nie jest. Podobno hakerzy powiedzieli, że odpuszczą jak właściciel zapłaci haracz. Taka to historia. Kiedyś to słyszało się o tym, że właściciele lokali gastronomicznych albo sklepów w jakimś intratnym punkcie miasta haracz płacą lokalnej mafii za tzw. opiekę, ale żeby juz takie rzeczy w Internecie? Ech… No w każdym bądź razie narazie czytam, potem będę komentować :)
A kiedy hakerzy atakowali fidlika to moja Panna M skończyła pół roku! W ogóle to byliśmy na szczepieniu, wagowo tradycyjnie, ledwie sięga 3 centyla, za to wzrostowo śmignęła do 25… Na szczęście nasz pediatra nie z tych, co to jakieś centyle za wyrocznię mają i jej lekkością się nie przejmuje, twierdząc, że przybiera na wadze i to najaważniejsze. No i tego się trzymamy. Szczepienie przeszło bez większych lamentów, jeden zastrzyk nie został praktycznie zauważony, wystarczyło zrobienie „ciiiiiii” by podkówka z pyszczka zniknęła, a po drugim lamentu było może z 15 sekund. I marchewę wcina jak mały zając. Dziś był debiut kaszki mleczno – ryżowej z bananami i chyba zasmakowało. Zrobiłam jej w miseczce trochę za dużo, zresztą na pierwszy raz chyba nie ma co szaleć, więc dostała kilka łyżeczek. Panna M w krzesełku pół siedzi pół leży i rozsmarowuje sobie kaszkę ze śliniaka na mordce, ja próbuję trafić łyżeczką do pyszczka, a P. stoi nad nami i mówi „no kończ już jej dawać, na pierwszy raz wystarczy, kończ, kończ, bo mi wystygnie”… Zeżarł dziecku kaszkę.
No i tak nam dni ostatnie mijały proszę ja Was – leniwie i przyjemnie, bo upały zniknęły, można było posiedzieć na dworze, nawet trwę udało się skosić :) No, to ja lecę do Was :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz