12 listopada 2014
Zapewne niektórzy uznają, że się czepiam, ale trudno, czasami tak mam, że się do czegoś przyczepić muszę.
Dzisiaj byłyśmy na basenie. Jakoś basen mi dominuje ostatnio na blogu, ale trudno. No i tradycyjnie już zaczynamy od basenu o głębokości 1,30 m, tam robimy kilka rundek, spławiam Pannę M na brzuszku, na pleckach, na boczkach, próbuję jej pakować pyszczek pod wodę, żeby się oswajała z zanurzaniem głowy, a potem kończymy zabawą w płytkim baseniku dla dzieci z ciepłą wodą.
Dzisiaj było wyjątkowo dużo ludzi. I był wśród nich pan, który pływał w tę i z powrotem, z czego część nawrotów robił płynąc na plecach. Jak się tak pływa to nie widzi się na co się płynie. Najpierw wleciał na mnie, kiedy sobie spokojnie płynęłam żabką (nie spodziewałam się ataku z tej strony, wypłynął zza winkla). Potem wpłynął na moją Teściową, która akurat była w trakcie rundki z Panną M, tyłem do owego pana, więc nie zauważyła w porę zagrożenia. Skończyło się tylko na zalaniu dziecku głowy. A trzecim razem robiąc wyrzut ramion prawie trzepnął Pannę M przez łepek. Widziałam, że płynie w naszą stronę, próbowałam się jak najszybciej od niego odsunąć, ale niestety w tym basenie jest dość dużo rozmaitych podwodnych „nawiewów” i czasem zwyczajnie bardzo trudno poruszać się pod prąd, a dodatkowo on w ostatniej chwili odrobinę zmienił kierunek.
Ja rozumiem, że basen jest dla wszystkich. Ale tak się zastanawiam czy takiemu człowiekowi nie byłoby lepiej iść i popływać sobie na torze na basenie sportowym, zamiast co chwilę obijać się o kogoś w tym płytkim? Zwłaszcza, że kilka razy zderzył się z innym panem, który uparcie pływał krytą żabką i chyba nawzajem siebie nie zauważali, a ze dwa razy doszło do kolizji z panem, który spławiał chłopca odrobinę starszego od Panny M.
I czepiam się, bo momentami było to mało bezpieczne. Ja nie jestem wysoka, woda miejscami zakrywała mi ramiona, do tego ruch wody utrudniał przemieszczanie się no i trzymałam dziecko. Jakby mi tak podcięło nogi i obie wylądowałybyśmy pod wodą to obie najadłybyśmy się strachu, a dodatkowo wszyscy usłyszeliby, że moja córka ma zdrowe płucka (o ile by się nie utopiła ;) ).
Ja też pływam w tym basenie, ale staram się pływać nie w poprzek ale mniej więcej wzdłuż linii brzegu, jednocześnie kontrolując sytuację, czy na nikogo nie wpadnę albo się z nikim nie zderzę. A na pewno gdyby nie Panna M to od razu ruszyłabym na basen sportowy, pływać wzdłuż toru. Mimo tego, że tam w najpłytszym miejscu prawie mnie zakrywa, a ja ogólnie boję się wody. Ale byłoby to wygodniejsze i bezpieczniejsze. Dla wszystkich.
Czepiam się? Może. No trudno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz