16 listopada 2014
Dzisiaj jeden pierwszy z takich odrobinę listopadowych dni – pokapało deszczem. I tak dzisiaj jadąc przez miasto obwieszone moknącymi plakatami wyborczymi ze smutkiem pomyślałam o tym, że zaraz zakończy się głosowanie, część kandydatów osiągnie swój cel, dostaną się na upatrzone pozycje, a pewnie większość z nich znów zapomni po sobie posprzątać na mieście. I przez najbliższe tygodnie będą nas straszyć coraz bardziej zmoknięte, coraz bardziej spłowiałe, coraz bardziej porwane przez wiatr lub wandali twarze tych, którzy wzniosłymi hasłami przekonywali nas, że to właśnie oni zmienią nasz świat na lepsze. Jak dla mnie mogliby zacząć od sprzątnięcia tego śmiecia, który tak ochoczo rozwiesili….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz