21 listopada 2014
Malutkie, rozpalone ciałko, cieniutkie włoski przyklejone do gorącego czoła i błyszczące od gorączki oczy. Nerwowe ssanie smoczka, przytulanie pieluszki tetrowej w niebieskie pieski i ściskanie małą łapką mojej dłoni. Niespokojny sen, co chwilę przerywany płaczem. Nerwowe „ne, ne, ne” kiedy próbuję jej podać coś do picia, rozzłoszczone „ne, ne, ne” kiedy widzi, że zbliżam się z miseczką i łyżeczką, rozpaczliwe „ne, ne, ne” kiedy próbuję jej podać leki.
Jedyne co jest akceptowane to moje mleko i delikatne kołysanie na rękach, wtedy sen jest odrobinę spokojniejszy.
Panna M jest chora, w zasadzie nie bardzo wiadomo co jej jest, ale jest tak strasznie biedna w tej swojej chorobie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz