niedziela, 30 listopada 2014

Przyszła zima żartów ni ma, ale gile i owszem, do tego nie u nosa!


30 listopada 2014
No i mamy proszę ja was zimę! Nie, śniegu jeszcze nie ma, mróz taki se, bo – 5 stopni, ale zima na całego, bo mamy w ogrodzie stadko gili. Panowie prężą swoje łososiowe brzuszki, panie dyskretnie z boczku skubią jakieś kalinki i inne owocki. Dzisiaj został wywieszony karmnik, jutro zawisną kulki. A na pestki czereśni będziemy wabić grubodzioba.
To jeden z niewielu plusów zimy – ptaszyniec wesoły w ogródku. Pan Kot był znikł, więc karmnik będzie na czereśni, w pobliżu okna, więc siedząc na kanapie lub fotelu będzie można podglądać ptaszęta w karmniku i na kulkach. Fajnie. Plusem jest też to, że błoto ogrodowe zamarzło i pies się nie fafluni.
Bo poza tym to dałabym komuś w pysk za to, że mi kończyny marzną podczas spaceru z psem. Że przez 10 minut ubieram dziecko przed spacerem, kremuję, balsamuję obiecuję cuda na kiju, żeby pozwoliła się ubrać bez awantur, a potem idziemy na 15 minut i znów trzeba się rozbierać. Że kaloryfery pracują nad ranem i budzę się z trudem i z bólem głowy. Bo ja nie lubię zimna. Nie i już.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz