środa, 19 listopada 2014

O tym, że listopad nie jest moim ulubionym miesiącem


19 listopada 2014
Nie lubię listopada. Nigdy nie lubiłam, choć to miesiąc moich urodzin. Jest już wtedy wystarczająco krótki dzień i przerażająca świadomość, że do wiosny jeszcze daleko. I jest mi źle i ponuro. Najchętniej zakopałabym się pod kocem i jak borsuk przespała ten zły czas.
Jedyne co mnie pociesza to to, że następny listopad dopiero za rok. Ale dzisiaj to małe pocieszenie jest.
Nie dość, że mi ponuro i źle, to jeszcze Pannę M obsypało jakimiś krostkami na kadłubku, dzisiaj przyplątała się gorączka, więc jutro czeka nas lekarz…
Ona jest marudna, ja jestem marudna, Pies jest irytującym sierściuchem, co nanosi syfu z ogródka do domu, P. jest irytującym sierściuchem, który nic nie nanosi, ale czemu by nie mógł być nieirytujący…
Ech. Chwilowe moje samopoczucie zobrazować można dwoma obrazkami, Państwo spojrzą sobie:

A teraz idę pod prysznic i do sypialni, gdzie słyszę, że P. stara się przekonać Pannę M, że wybudzanie się co 15 minut to nie najlepszy pomysł na spędzenie nocy….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz