piątek, 20 lutego 2015

Płatny morderca mile widziany….


20 lutego 2015
Piąteczek mamy, a ja sobie tak siedzę, tak mam dość odrobinkę, tak myśli leniwie płyną… Płyną, płyną, a wśród nich tak sobie myślę, że jakby jakimś psim swędem jacyś płatni mordercy koło domu przejeżdżali i, dajmy na to, kapcia złapali w swym morderczym samochodzie i zapukali i zapytali czy mam, dajmy na to, lewarek, to ja wtedy bym ich zaprosiła na kawę, bo musiałabym lewarka poszukać. No niby bez sensu, bo jest w garażu, a nie w domu, no ale… I pilibyśmy sobie tę kawę, wspomnielibyśmy mimochodem czym się zajmujemy, jakie mamy zawody, oni by skromnie spuszczając oczy bąknęli, że oni to płatni są, w sensie mordercy płatni, a ja nad tą kawą bym się ożywiła lekko i zapytała czy bardzo są drodzy, bo jakby byli drodzy tylko trochę to może ja bym miała dla nich jakąś robótkę. Zaskórniaki niby na dom przeznaczone, ale odrobinkę bym uszczknęła, no bo… Bo ja dziś mam szczerą chęć wymordować ludzi, bo tak mnie wkurzają, że bym ich wymordowała właśnie. Na wszystkich mnie nie stać, ale bez zająknięcia wyrecytowałabym kilka nazwisk.
Pannę M dopadł jakiś katar, poza tym mamy kolejną falę ząbkowania, więc nocne atrakcje są na porządku nocnym, a w dzień zasuwa po domu z gilem do pasa i rozsmarowuje smarki wszędzie, na przemian z ciasteczkiem, melonem, banankiem i ukrytym niewiadomogdzieipoco ziemniaczkiem. Dba dziecinka, żeby matka mogła jutro na szmacie pojeździć…
Dobrze, że jutro sobota i budzik nie zadzwoni, bo inaczej chyba wzięłabym się i rozpłakała, bo nie dość, że budzik, nie dość, że smarki i zęby, to przecież na 100% żadni płatni mordercy pod domem kapcia nie złapią ani na kawę nie wpadną. To choć sobota będzie.
A jutro… A jutro będzie, specjalnie dla Anki, instrukcja sporządzenia faworków, bo prosiła. Niby już po karnawale, ale w sumie co z tego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz