niedziela, 8 lutego 2015

To nie jest chyba wpis pożegnalny, ale…


8 lutego 2015
Jeśli przez najbliższe dni mnie nie będzie to znaczy, że powrót do pracy połączony z nocnym, a raczej niecnym pałaszowaniem mleka przez Pannę M mnie przerosły i zwyczajnie padłam na pysk i nie mam siły się odezwać.
14 miesięcy spędzonych z małym Człowiekiem, który najpierw był prawie jak krecik ślepy i nieporadny okrutnie, a obecnie jest wszędobylskim i ciekawskim świata stworzeniem. Dziwnie tak będzie zaczynać dzień bez niej. Już się przyzwyczaiłam do porannych, wspólnych rytuałów, a tu nagle siup i koniec z nimi. Mam nadzieję, że ona się do nich zbytnio nie przywiązała i nie będzie sprawiać kłopotów…
No, to Państwo kciuki trzyma, a ja idę na front. I cieszę się i stresuję. Frontem tym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz